Unia Europejska
posiada trzy różne procedury tworzenia prawa. Ta, którą zastosowano
względem dyrektywy w sprawie patentów software'owych, to procedura
współdecyzji: zgodnie z nią Parlament Europejski i Rada UE muszą
dojść do porozumienia.
W
procedurze współdecyzji kluczowe są trzy instytucje: Komisja
Europejska, Rada UE oraz Parlament Europejski.
Nie jest rzeczą konieczną znać wszystkie detale,
niemniej jest rzeczą istotną zrozumieć, czym zajmują
się te instytucje, i jakie mają funkcje.
Komisja Europejska jest,
najprościej mówiąc, inicjatorem i menedżerem projektu.
Propozycja
legislacyjna jest najpierw w zarysie przedstawiana Komisji Europejskiej. To nie
parlament, jak w wielu krajach, czyni pierwszy krok. Komisja Europejska ma siedzibę
w Brukseli i działa przy pomocy służby cywilnej zatrudnianej
przez UE. Prezydent Komisji Europejskiej i komisarze są mianowani przez
Radę UE, ale ich nominacje wymagają aprobaty Parlamentu
Europejskiego.
Parlament Europejski w porównaniu
do parlamentów krajowych ma dość ograniczone prawa, ale w ramach
procedury współdecyzji ma tych praw więcej niż w ramach innych
procedur.
Członkowie Parlamentu Europejskiego (“MEPs” – od
“Member of the European Parlament”) są wybierani bezpośrednio przez
obywateli państw członkowskich UE. Ostatnie wybory do Parlamentu
Europejskiego miały miejsce w czerwcu 2004. Liczba posłów
przypadająca na dany kraj jest zależna od jego wielkości, ale
nie proporcjonalnie. Na przykład Niemcy jako największy kraj
wybierają 99 posłów, zaś Luksemburg tylko 6. Tak więc mamy
jednego posła na 800 000 Niemców versus 6 posłów przypadających
na około połowę Luksemburczyków.
Rada
UE jest reprezentacją krajów członkowskich.
Jeśli porównamy ją do firmy, to Rada UE jest jak walne
zgromadzenie akcjonariuszy, gdzie wszyscy właściciele zbierają
się razem i podejmują decyzje. Kraje członkowskie są
reprezentowane przez odpowiednie rządy narodowe. W porównaniu do
Parlamentu UE, Rada UE ma generalnie więcej znaczenia. To powoduje nieco
problemów, także w procesie tworzenia dyrektywy tyczącej patentów
software'owych, ale inaczej kraje członkowskie musiałyby
zrezygnować z jeszcze większej części swojej
suwerenności. Jeśli UE zostałaby wyposażona we wszystkie
urządzenia parlamentarnej demokracji, wtedy mielibyśmy “Stany
Zjednoczone Europy”, podczas gdy UE w obecnym kształcie sytuuje się
gdzieś pomiędzy strefą wolnego handlu a jednym
państwem.
Z wyjątkiem przypadku
szerokiego konsensusu względem propozycji legislacyjnej, procedura
współdecyzji wymaga wzajemnych konsultacji pomiędzy Parlamentem
Europejskim i Radą UE.
Dopuszcza się aż do
trzech czytań w każdym organie. Jeśli pierwsze czytanie w
żadnej instytucji nie owocuje porozumieniem, wtedy mamy drugie czytanie w
Parlamencie Europejskim. Jeśli zaś drugie czytanie w Parlamencie
Europejskim prowadzi do stanowiska różnego od tego, jakie zajęła
Rada UE w pierwszym czytaniu, wtedy następuje drugie czytanie w Radzie
UE. Jeśli wciąż nie ma porozumienia, wtedy mamy do czynienia z
procedurą koncyliacyjną. Jeśli ta kończy się sukcesem
(który nie jest pewny, a osiągnięcie go zabiera czas), wtedy zarówno
Rada UE, jak i Parlament Europejski przeprowadzają trzecie czytanie w celu
zaaprobowania wyniku koncyliacji.
Na pierwszy rzut oka wydaje
się, iż Parlament Europejski i Rada UE są tu równe, ale nie
jest to ścisła prawda.
Przeciw Parlamentowi
Europejskiemu jest jego drugie czytanie: nie może on bowiem podczas niego
zaproponować żadnych nowych poprawek, jedynie może
potwierdzić te z pierwszego czytania. Co więcej, aby potwierdzić
jakąkolwiek poprawkę lub odrzucić całą propozycję
legislacyjną, wymaga się bezwzględnej większości w
każdym przypadku. Innymi słowy, wszystkie nieobecności i
wstrzymania od głosu technicznie działają na korzyść
propozycji legislacyjnej Rady UE. Zatem potrzeba naprawdę dużej
większości w Parlamencie Europejskim by cokolwiek
osiągnąć w drugim czytaniu.
Kliknij
tutaj, by poczytać o już złożonych propozycjach
legislacyjnych dotyczących dyrektywy w sprawie patentów software'owych